Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Justin Cronin - Przejście

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2012-05-01

Justin Cronin historię ze swojego „Przejścia” rozplanował jako całą trylogię. Poza recenzowaną książką, w tym roku wyjdzie drugi tom „Dwunastu”, oraz w 2014 „Miasto Luster”. Czy ta pozycja rzeczywiście ma potencjał na trzytomową sagę? Czy może jednak autor cierpi na przerost ambicji?

Książka porusza tematykę zagłady ludzkości – niby nic nowego, coś, co większość z nas już zna chociażby z dużo starszego „Bastionu” Stephena Kinga. Powieść ta wydaje się być zresztą kluczem dla historii z „Przejścia” - podczas lektury nie sposób tego nie zauważyć. Czytając "Przejście", po prostu trudno jest uniknąć ewidentnych skojarzeń.

W „Przejściu” Cronina, zagłada ludzi polega na przeistaczaniu się ich w Wirole, krwiożercze bestie, żywiące się wszystkim, co się rusza. Wszystko zaczyna się od wypuszczenia dwunastu morderców z tajnej bazy wojskowej, na których to opryszkach prowadzono badania nad nowym cudownym lekiem. Poza wspomnianą dwunastką jest jeszcze 8- letnia Amy. Ta mała dziewczynka również była obiektem badań - staje się w ich skutek nieśmiertelna i posiada jakąś dziwną władzę nad Wirolami. Pierwsza część książki opisuje nam, narodziny małej oraz losy jej matki, aż do momentu zagłady ludzi. Autor niestety, wykorzystuje do tego celu jedynie perspektywę Amy, dość ogólnikowo opisując to, co dzieje się w Stanach zjednoczonych. O sytuacji poza ich granicami nie wiemy praktycznie nic.

Akcja książki przesuwa się w czasie. Druga część toczy się 92 lata później, gdzie poznajemy zamkniętą grupę ocalałych. W przeciwieństwie do Kinga, który w Bastionie próbował stworzyć szerszy obraz zagłady, autor dość sporą część historii rozgrywa właśnie w zamkniętej kolonii, która walczy ze zidiociałymi, krwiożerczymi Wirolami. Autor przepisowo w tym miejscu opisał kilka kluczowych postaci, pokazując ich wady, zalety, a także uwidocznił ich dominujące cechy. Dzięki sprawności, z jaką to zrobił, poznajemy osobowość bohaterów i rozumiemy ich decyzje. Poznajemy ich szczątkową wiedzę o zagładzie ludzi, która miała miejsce niemal sto lat temu. Tą część książki niestety uznaję za nudną, choć rozumiem, że skoro Cronin rozplanował historię jako trylogię – musiał opisać te wydarzenia. Szkoda, że towarzyszy temu ciągłe uczucie nudy, rozwleczenia. Czytelnik tylko czeka na pojawienie się Amy, przeczuwając słusznie, że wtedy akcja nabierze pędu. Gdy pojawia się tajemnicza dziewczynka, historia znów nabiera rumieńców, dzięki temu lektura na powrót staje się klimatyczna. Tajemniczość, milczenie Amy, jej historia - to mocne atuty książki. Sama postać kojarzy mi się z duchem dziewczynki z gry FEAR, jednak nie uznałbym tego za autorskie przewinienie.

Kolejna część książki rozpoczyna się spotkaniem Amy z ludźmi, co owocuje wspólną podróżą w celu odwiedzenia przez dziewczynkę tajemniczego, wzywającego ją miejsca. Po drodze bohaterowie trafiają do tajemniczej kolonii, gdzie wszyscy śnią ten sam sen o niezwykłej kobiecie. Motyw ten znów przywodzi na myśl „Bastion”. Duch kingowskiej prozy unosi się zresztą cały czas - można tu zauważyć motywy, choćby z „Mrocznej wieży”.

Podsumowując,
książka jest dość schematyczna, momentami banalna, lecz autorowi udało się kilkakrotnie mnie zaskoczyć rozwinięciem akcji. Pierwsza część książki jest rewelacyjna, zaskakująca – szkoda, że im dalej, tym mniej z tego odczucia zostaje, a autor ma tendencje do przynudzania. Sporym plusem jest tu surowy klimat post-apokaliptycznej wizji zagłady świata.

Sporo czasu zajęło mi sięgnięcie po tą książkę, lecz nie żałuję, że w końcu zdecydowałem się to zrobić. To dobra, interesująca rozrywka, nie tak porywająca jak wizja Kinga z „bastionu”, jednak na pewno zajmująca dla każdego fana post-apokalipsy. Mimo zarzutów – nie żałuję i czekam na kolejne części trylogii Cronina.

Inne teksty tego autora: