Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Rok śmierci Ricarda Reisa

Napisane przez: Perotin , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2012-07-01

”Rok śmierci Ricarda Reisa” to powieść na wskroś portugalska. Saramago odwołuje się w niej do twórczości szeregu rodzimych autorów, jak choćby Luisa Vaz de Camõesa, Eçy de Queirósa oraz oczywiście Fernanda Pessoi. Liczne są także nawiązania do portugalskiej kultury, zwyczajów, kształtu społeczeństwa. To wszystko sprawia, że pełne zrozumienie ”Roku Śmierci...” przez zagranicznego czytelnika jest praktycznie niemożliwe. Mimo to wartość uniwersalnego przesłania powieści sprawia, że poleciłbym ją każdemu dojrzałemu, czytelnikowi, a w szczególności odbiorcy polskiemu, który poznając portugalskie spojrzenie na Europę z pewnością odnajdzie wiele cech wspólnych z rodzimym postrzeganiem najnowszej historii.

Tytułowy Ricardo Reis to jeden z licznych heteronimów Fernanda Pessoi. Wybór tej postaci na głównego bohatera kolejnej powieści z pewnością nie był ze strony Saramago przypadkowy. Według Pessoi, Reis to wychowany w jezuickiej szkole samotny lekarz o monarchistycznych poglądach, który po rewolucji w 1910 roku (doprowadziła ona do obalenia monarchii na rzecz republiki) opuścił ojczyznę, wyjeżdżając do Brazylii. Mimo wychowania, odcina się on od panującego w Portugalii katolicyzmu, odwołując się w swej życiowej filozofii raczej do klasycznych starożytnych bogów, zarówno greckich, jak i rzymskich. Wierny zasadom stoicyzmu spogląda na świat z dystansu, zadowala się obserwowaniem „spektaklu świata”. To doskonała postać do celów, które wyznaczył sobie Saramago, a więc właśnie obserwowania niespokojnego świata lat trzydziestych ubiegłego wieku. Akcja powieści rozpoczyna się w grudniu roku 1935 - na miesiąc po śmierci Pessoi. Ricardo Reis otrzymując wiadomość o śmierci poety decyduje się na powrót z emigracji. Początkowo zamieszkuje w lizbońskim hotelu Bragança, gdzie poznaje dwie kobiety - pokojówkę Lidię oraz córkę notariusza Marcendę. Ta druga przyjeżdża z ojcem do Lizbony każdego miesiąca na zabiegi mające uleczyć jej sparaliżowaną dłoń. Relacje Ricardo Reisa z obiema kobietami w dobitny sposób ukazują kształt stosunków społecznych ówczesnej Portugalii. Przyjęte normy, choć w skryciu łamane, uniemożliwiają mężczyźnie stworzenie trwałego związku - w rezultacie jego walka z samotnością jest z góry skazana na porażkę.

W tym momencie warto wspomnieć o znacznie bardziej nietypowych spotkaniach, których uczestnikiem jest Ricardo Reis. Co jakiś czas odwiedza go bowiem zmarły Fernando Pessoa. Wizyty te, jak zapowiada podczas pierwszej, nie będą trwały więcej niż dziewięć miesięcy, po których nieboszczyk ostatecznie pożegna się ze światem żywych. Nieboszczyk, bo jak mówi o sobie: „Nie jestem żadnym duchem, duch przychodzi z zaświatów, ja ograniczam się do przyjścia z cmentarza Prazeres”. A więc spotkania z „martwym Fernandem Pessoa” - dostojnym nieboszczykiem, nie zniżającym się do przechodzenia przez ściany i temu podobnych czynności charakterystycznych dla duchów - są chyba najbardziej fascynującym elementem książki. Rozmowy dwóch poetów pełne są ironii i dystansu do jestestwa Portugalczyków, ich marzeń i kompleksów. Stanowią doskonałe podsumowanie aktualnej sytuacji politycznej w Europie, zmieniającej się w zastraszającym tempie i coraz wyraźniej prowadzącej do międzynarodowego konfliktu zbrojnego. Pessoa nie powstrzymuje się przy okazji od ironicznych komentarzy na temat wydarzeń bezpośrednio dotykających Ricarda Reisa. Wypowiedzi obu poetów pełne są wtrąceń z autentycznego dorobku literackiego Fernanda Pessoi. Saramago niezwykle sprawnie posługuje się także dosłownymi cytatami i niebezpośrednimi nawiązaniami do dzieł innych portugalskich twórców (o czym mowa była na początku) oraz pisarzy i poetów zagranicznych, jak choćby Cervantesa, Moliera, Dantego, Petrarki, Szekspira, czy Borgesa. Dzięki temu czytanie prowadzonych gawędziarskim stylem Saramago dyskusji jest doznaniem naprawdę niecodziennym.

Przedstawienie wspomnianej napiętej sytuacji politycznej zdaje się być jednym z głównych celów, które postawił sobie José Saramago pisząc „Rok śmierci Ricardo Reisa”. Główny bohater, mając w pamięci konflikt między monarchistami, a republikanami (zwycięstwo tych drugich było, przypomnijmy, powodem jego szesnastoletniej emigracji), nie stał po żadnej ze stron nowego sporu - nacjonalistów z komunistami. Ta neutralność nie uchroniła go wcale przed kontaktem z PVDE - polityczną policją utworzoną przez Salazara z pomocą niemieckiego Gestapo, w praktyce będącą bezpośrednim narzędziem represji wobec wszelkich przejawów niezadowolenia z rządów dyktatora. Niezależnie od neutralnych poglądów Ricarda Reisa, wszystkie jego ruchy były śledzone przez jednego z agentów PVDE. Mimo to poeta starał się dokładnie zapoznać z obiema przeciwstawnymi doktrynami. Zachęcony przez poznanego w hotelu Bragança doktora Sampaio, zagłębił się w lekturę „Konspiracji”. Patetyczna opowieść o bohaterskiej patriotce zamiast wzbudzić w nim entuzjazm do nacjonalistycznych idei, rzutowała na jego coraz bardziej sceptycznym nastawieniu do rosnącej w Portugalii w siłę doktryny. Jako monarchista daleki był też od poparcia naiwnych rewolucyjnych prób komunistów, które przygotowywane niemal spontanicznie nie mogły mieć szans na powodzenie. W tej sytuacji zdolny był do krytycznego spojrzenia na obustronne ambicje, a może raczej nadzieje Portugalczyków, na zostanie nareszcie prawdziwą potęgą, istotnym graczem w Europie. A może nawet stanięcie ponad Hiszpanią, wiecznym wrogiem, a co, wbrew pozorom najgorsze, wrogiem jedynym. Charakterystyczna dla Saramago inteligentna i niezwykle subtelna ironia zachęca do zdystansowania się od tych pompatycznych haseł i pozwala w świeży sposób spojrzeć na (nie tylko portugalskie) patriotyczne zrywy.

„Rok śmierci Ricarda Reisa” to powieść niezwykła. Niespotykanie lekki, wręcz gawędziarski sposób prowadzenia opowieści i jednoczesne bogactwo języka José Saramago znacznie zmniejszają ciężar opisywanych wydarzeń politycznych, przesuwając go raczej na nastrój melancholii i niepewności, towarzyszący głównemu bohaterowi, próbującemu na nowo odnaleźć się w niespokojnej Lizbonie. Tej książki nie można czytać szybko, przeskakując wzrokiem po kolejnych zdaniach. Saramago życzy sobie z resztą, by jego dzieła czytać powoli i na głos, a najlepiej ich słuchać. Jednak nawet ich samotna lektura jest jak słuchanie fascynującej historii snutej przez samego autora.

Inne teksty tego autora: