Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Lazerhawk - Visitors

Napisane przez: Subterranean , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2012-07-01
My, przybysze z Houseplanety

Znudził ci się już soundtrack z „Drive” Refna i masz ochotę na więcej retro-elektro? Nie musisz nazbyt się wysilać – w ostatnich latach muzyka oddaje coraz odważniej nura w rejony nostalgicznego brzmienia. Zaczęło się już od hausiarzy z Daft Punk, którzy odważnie sięgali po staromodne klimaty, tak w muzyce jak i we własnym imidżu. Za ich sukcesem poszli kolejni retro-pionierzy i dzisiaj mamy już kilka elektronicznych labeli, specjalizujących się w tego typu specjałach. Jednym z nich jest Rosso Corsa Records, spod którego czułych skrzydeł wyszła niedawno nowa płytka projektu Lazerhawk pt. „Visitors”.

Puk, puk! Kto tam?

„Visitors” to płyta unurzana w kosmicznych klimatach. Jeśli jarają was produkcje pokroju „Critters”, „Flash Gordon”, czy „The Thing”, będziecie w siódmym niebie – to jest dokładnie ten klimat. Czuć tu zdecydowanie ducha syntezatorowych ścieżek dźwiękowych z filmów Carpentera, jest odpowiednio tanio, w midi i z banalnymi pseudo-gitarami w tle. Każdy, kto na nielegalu oglądał kasetowe hity na magnetowidzie pod nieobecność rodziców, zaraz to poczuje i zacznie bujać się do rytmu.

A rytmika, jak to w prostych kawałkach Mouse, nie jest nazbyt pokomplikowana, nawet w utworach bardziej złożonych w skutek ich powolnej rozbudowy, łatwo wyłapać co się dzieje. I gibać się w kosmosy, albo chociaż potupać trampkiem w drodze do pracy/szkoły.

Z powolną rozbudową wiąże się jednak pewien problem. Niektóre kawałki są przeciągnięte ponad miarę, a że z przyjętej estetyki wynika niejako brak zbytnich udziwnień, wysłuchanie płytki jednym tchem to zadanie dla ludzi zdecydowanie lubiących flaki z olejem. Przyznam szczerze, że sam, mimo afektu do takich dźwięków i kosmicznych pasaży, płyty na raz nie łyknąłem.

W odbiorze całości nie pomagają też błahe kawałki-fillery, pokroju trzech utworów z serii „Distant Signal…”, które zwyczajnie nużą swą generycznością i brakiem zaangażowania ze strony autora.

Mimo tego narzekania, płyta bardzo mi się podobała, momentami nawet „bardziej niż bardzo”. Sam wybór takiej, a nie innej estetyki i konsekwencję w budowaniu odpowiedniego klimatu, już należy docenić. Muzycznie jednak też wcale źle nie jest, zwłaszcza dziełka takie jak utwór tytułowy, czy fenomenalne „Shoulder Of Orion” nie pozostawiają obojętnym.

Syntezatorowa jazda jest tu wykonana rzetelnie, a pomimo moich uwag o braku nowości na płycie, czasem to co się dzieje może jednak nieco zaskoczyć – zwłaszcza tych, którzy nie słyszeli do tej pory podobnych utworów. Dla nich ”The Vistors” będzie zapewne płytą doskonałą do rozpoczęcia podróży z retro muzą.

Gość w dom, Bóg w dom

Mimo, że Polacy raczej stronią od wprowadzania tego powiedzenia w życie, sądzę że wizyta Lazerhawka w waszym odtwarzaczu nie będzie związana z chęcią jak najszybszego wyrzucenia natrętów za drzwi. To kawałek dobrej, rzetelnej muzyki, która może czasem popadać w monotonię i nie zaskakuje nowatorstwem, jednak i tak potrafi przysporzyć palpitacji serca każdemu fanowi kosmicznych dźwięków.

Inne teksty tego autora: