Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Watain

Napisane przez: Occultus , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2012-07-01
Prolog

W ostatnich latach stali się bezapelacyjnym fenomenem Black Metalu,
WATAIN, bo o nich dziś opowiem, przypieczetowali swoją pozycję
najnowszym dziełem DVD pod nazwa „Opus Diaboli”.
Oprawa sceniczna, „image” owego zespołu,
wzbudzają zarowno zachwyt, jak i totalne obrzydzenie,
a sam lider Erik Danielsson, swoje spojrzenie
na cały ten syf przedstawia tak:
„Ten świat i jego prawa zawsze będą czymś wobec nas wrogim, zatem jeśli nie masz zamiaru być
kolejną owcą w stadzie, tylko wilkiem, to zwyczajnie musisz ustanawiać własne zasady.”

Rozdział I

„Przebudzenie Bestii”

Jest rok 1998 (zimna i mroczna noc, jak śmiem się domyślać i sobie wyobrażać)
W Uppsala w Szwecji do życia zostaje powołany twór o nazwie zaczerpnietej
z kapeli Von.

WATAIN

W skład w którego wchodzi
Erik "E" Danielsson
Håkan "H" Jonsson
Pelle "P" Forsberg
C. Blom

Tym szybkim i jakże skromnym wprowadzeniem przechodzimy do konkretów!
Tego samego roku ukazało się pierwsze demo pt. „Go Fuck Your Jewish "God"”
hmmm... cóż, co do tego wydawnictwa można dodać... nagrane w piwnicy
przy pomocy dyktafonu (bez ściemy)
1999 roku ukazał się pierwszy album koncertowy zespołu zatytułowany Black Metal Sacrifice
...

Rozdział II

„Esencja czerni”

Wielkim osiągnięciem i przełomem w zespole bylo wydanie ep’ki
pt. „The Essence of Black Purity”.
Szczerze mówiąc mam wrażenie, że juz wtedy
Erik już wiedział, jaką ścieżkę dla Watain obrać, jak to sie mówi? Kurwa, ma to „Coś”,
unikalne i nie prosto linijne riff’y i klimat, który pozostał po 13 latach
na scenie.

Milenium (2000 rok)
i tak dochodzimy do pierwszego pelnego studyjnego albumu
formacji pt. Rabid Death's Curse.
To było „To” chyba dla każdego, który szukał i oczekiwał czegoś
więcej od czarnego metalu, odważę sie przyznać, że ta płyta wprowadziła
BM na nowe tory
Wkrótce potem grupę opuścił C. Blom.
Co rzeczą jasną i naturalna jest, selekcja slabszych itd.
Rok później został wydany drugi album koncertowy „The Ritual Macabre”.
Jakościowo, gdy włącza się tą koncertówkę to znów wracamy do „ Go Fuck Your Jewish „God””
i na tym mój komentarz sie zakończy...

Ominęliśmy tym szybkim przejściem trzy wydawnictwa
Watain & Diabolicum – „The Misanthropic Ceremonies Split”
„Promo”
i
„Puzzlez Ov Flesh (Demo)”
Nie mam zamiaru opisywac czegoś, co nie robilo
na mnie wrazenia, nie odnalazlem tam żadnej rzeczy, która by coś zmienila
w ich istnieniu, po prostu wydane i chyba zapomniane
przez nich samych.

Roździał III

„Nowa Era Haosu”

W listopadzie 2003 roku nakładem wytwórni muzycznej Drakkar ukazał się drugi album zatytułowany
„Casus Luciferi”.
Osiem kurewsko ważnych numerów, plyta powstawala
rok czasu, a ma się wrażenie, że to inny zespół. Jakością znacznie odbiega od swoich
poprzedników, kreatywność nie zaznała granic i wydawałoby się,
że zespół wspiął się na swoje wyżyny, ale jak mialo sie okazać, to
dopiero początek wspaniałej, usłanej krwią i czaszkami
drogi Szwedów.

W 2007 miałem 18 lat, wspaniały czas nawiasem mówiąc! A 19 lutego tego roku ukazał się trzeci
album pt. „Sworn to the Dark”,
nad którym prace trwaly 4 lata!
W tym samym czasie np. Behemoth wydał ” The apostaty” -
dla jednych płyta przełomowa, a dla mnie nie!!
Ja miałem Watain i swoją wizje końca świata wraz z Ich słowami na języku,
włączając pierwszy numer
„Legions Of The Black Ligot”
Jest już jasne, że to wlasnie oni będą w balck metalu
wyznaczać granice i przecierać drogi jeszcze nie odkryte,
nie da się tego albumu opisać! Otworzył przed nimi wspaniałe
drzwi do tworzenia chaosu na wielkich scenach i w umyslach
takich ludzi jak JA.
Na album składa się jedenaście utworów w tym dwa istrumentalne
-„Satan's Hunger” i „Dead But Dreaming”-
klimat tajemnicy i zatracenia się w nutach tych pozycji
jest na pewno każdemu, kto słuchał znany.
Ogólnie album jest w szybkich tempach i nie ma co pierdolić -
miażdży jaja i tyle,
co nie oznacza, że brakuje wolnych wstawek, może żeby się znów pozbierać
z gleby po tym kopie w ryj,
jednym krótkim zdaniem. najlepszych albumów w tej kategorii BM.
A tak Erik wyjaśni sam o co chodziło miedzy Casus Luciferi a sworn to the dark:

„Skok, chyba jest bardziej widoczny dla kogoś z zewnątrz, bo dla mnie „Sworn to the Dark”
było naturalną kontynuacją pewnej drogi. Nagle staliśmy się jak pociąg, którego nie byliśmy
w stanie zatrzymać. Tuż po nagraniu „Casus Luciferi” poczułem, że zaczyna się dziać coś
naprawdę złego, lecz w dobry sposób, jeśli wiesz, o co mi chodzi. Mówię tu nie tyle o
komercyjnym sukcesie, co o wielkich przemianach wewnątrz nas samych i wewnątrz zespołu.
Przyjąwszy to nastawienie i pozwalając mu nas karmić, staliśmy się niczym bractwo, czy – jak
ludzie zwykle lubią to nazywać – sekta. Dla mnie osobiście, oznaczało to coś naprawdę
pozytywnego. To w tym fakcie tkwi odpowiedź na twoje pytanie. Na „Sworn…” słychać, że
żelazo, które z początku być może lekko topniało, okrzepło i stało się twarde.”


Czwarty album grupy zatytułowany Lawless Darkness ukazał się 7 czerwca 2010 roku w Europie oraz
dzień później w Stanach Zjednoczonych nakładem wytwórni muzycznej Season of Mist.
Nagrania zostały zarejestrowane w Necromorbus Studio w Alvik w Szwecji we współpracy z
producentem muzycznym i byłym członkiem koncertowym Watalin.
Płytę poprzedził wydany 30 kwietnia 2010 roku singiel „Reaping Heath”, który został dołączony do
magazynu muzycznego Sweden Rock Magazine. Wydawnictwo uzyskało status złotej płyty w
Szwecji, sprzedając się w nakładzie 10 000 egzemplarzy.
Album Lawless Darkness zadebiutował na 42. miejscu listy Top Heatseekers w Stanach
Zjednoczonych, sprzedając się w przeciągu tygodnia od premiery w nakładzie 1000
egzemplarzy. Z kolei w Szwecji płyta dotarła do 28. miejsca na liście Sverigetopplistan i w
styczniu 2011 roku formacja otrzymała nagrodę szwedzkiego przemysłu fonograficznego
Grammis w kategorii "Best Hard Rock".

Inne teksty tego autora: