Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

25 największych filmowych morderców (cz. 2)

Napisane przez: Pipkin , Rodzaj: Artykuł , Dodane: 2012-09-26
17. Kopfrkingl (Palacz zwłok, 1969)

W tym niekwestionowanym arcydziele czeskiego kina zapoznajemy się z postacią wszystkim polskim widzom znaną – Rudolfem Hrusinskim, czyli dobrym wojakiem Szwejkiem. Rola – na co wskazuje tytuł – palacza zwłok, prezentuje aktora w jego anty-kreacji w stosunku do ról poprzednich. U Juraja Herza Hrusinski staje się bezwzględnym mordercą, którego chęć "wyzwalania" duszyczek poprzez palenie żywcem i mordowanie jest tak wielka jak wąsy aktorów porno. To tutaj miesza się yin i yang, a sam Kopfrkingl tworzy własną filozofię życiową, której korzeni szukać należałoby w nazistowskiej propagandzie i ... buddyźmie! Dążenie do samodoskonalenia, przekonanie o przynoszeniu swojej rodzinie i obcym oczyszczenia duchowego, bohater z łatwością uzasadnia sobie swoje bestialstwo i dokonywane z zimną krwią mordy. Kto nie widział niech niezwłocznie się zapozna, bowiem to kino z najwyższej półki!

16. Chomik (Noc morderczych chomików, 2006)

Hehe, tutaj podobnie jak i w większości filmów na liście może się wydawać, że tytuł sam mówi za siebie! Jednakże tytuł "Noc piekielnych chomików" nie zdradza wszystkiego, co można zobaczyć w filmie. Prócz samych zabójczych chomików mamy freudowską głębię psychologiczną postaci, subtelne i wyważone zdjęcia, których estetyczne piękno kontrastuje często z surowością von Trierowskiej dogmy. Poruszająca muzyka Skriabina spinająca całą opowieść sprawia, że film przenosi nas momentami wręcz na metafizyczne wyżyny wrażeń estetycznych. Znajdziemy też liczne odwołania, nie tylko do 'Nocy żywych trupów Romero czy 'One' (1954), ale i Barrego Lyndona czy - a może zwłaszcza - Satantango! Warto wspomnieć też o żywiołowej akcji, niezłych jak na taki budżet efektach specjalnych i pomysłowych zagrywek z kamerą!

No dobra, żartowałem - jedyne co można znaleźć w tym filmie prócz zabójczych, latających gadających chomików to gigantyczne latające zabójcze gadające króliki!

15. Mózg (Mózg z planety Arous, 1959)

Zero beki, prawdziwy mózg! Przejmuje on umysły, mówi, lata, ma oczy – a nawet – ZNAJDUJE SIĘ NA OKŁADCE JEDNEJ Z EPEK ZNANEGO ARTYSTY UNDERGROUNDOWEGO PAPKINA. Więc ten mózg to nie byle kto. Właściwie w filmie mamy dwa mózgi, ale tylko jeden dopuszcza się tego, że rozwala bombą atomową całe miasto. Wyobraźcie sobie lewitujący, ordynarnie wklejony do ekranu gigantyczny mózg, który strzela laserami i telepatycznie tworzy atomówki w miejscu gdzie sobie zamarzy! W dodatku jest niezniszczalny, bo zabić go może tylko inny mózg z kosmosu. Czy coś takiego, nie wykluczam, że sam pogubiłem się w absurdzie tego filmu.

14. Ro-men (Robot Monster, 1954)

W tym filmie dochodzi do niewyobrażalnej ilości mordów – ginie bowiem cała ludzkość prócz 6 osób. Szkoda tylko, że niczego nam twórcy filmów nie pokazują. Na ziemi pozostaje więc pół tuzina mieszkańców i nie ma innego sposobu eksterminacji tych paru ocalałych, niż wysłanie przeciwko nim faceta przebranego za goryla w hełmie płetwonurka. Potem przez 40 minut goryl chodzi to w jedną to w drugą stronę planu zdjęciowego i nawet zakochuje się w kobiecie. Opowieść czasem przerażająca, czasem poruszająca, jednak zawsze z drugim dnem. Film doceniony dopiero po latach. Jak głosi legenda, po wielkiej klapie finansowej w 1954 roku reżyser Ro-mena chciał popełnić samobójstwo. Oczywiście mu się nie udało! Dobrze, że chociaż filmy zacne.

13. Sharktopus (Sharktopus, 2010)

Wyprodukowany przez samego Rogera Cormana dla telewizji SyFy film Sharktopus okazał się w 2010 dużym hitem. Krytycy szukają już od 2 lat przyczyn tego gargantuicznego sukcesu i komercyjnego i artystycznego, analizują film od pierwszej do ostatniej sekundy i każdy z nich wysuwa najróżniejsze konkluzje. Jedni obcują za tym, że sukcesem jest polityczny wydźwięk filmu, który ma ośmieszyć NASA i eksperymenty prowadzone w tajemnicy przez rząd. Inni oponują, mówiąc że to wartość rozrywkowa jest dominantą tego obrazu, zwłaszcza odwołania do klasycznych filmów animal attack z lat 70. Znajdą się i tacy, dla których liczy się tylko gore i zabójstwa. Według oficjalnych danych z wikipedii w filmie ginie 29 osób, z czego 16 zostaje zjedzonych, a 9 przebitych macką. Ostatnią grupą jest banda manihejczyków, która twierdzi, że droga poczciwego życia usłana jest pokusą szatańską, którą trzeba przezwyciężać. Z jaką analizą zgodzisz się ty, drogi widzu, zależy już zupełnie od ciebie.

12. Szekspirolog (Krwawy teatr, 1973)

Film, który nazwałem kiedyś "Szekspirem w pigułcę", jest tak naprawdę filmem o "mordowaniu Szekspirem". Główny bohater – aktor teatralny (Vincet Price) zgnębiony przez krytykę postanawia sfingować swoje samobójstwo i po kolei pozbywać się nieprzychylnych mu krytyków. I bardzo podobnie jak w Odrażającym doktorze Phibesie, gdzie Price zabija plagami egipskimi w Teatrze krwi wybiera swoje ulubione sceny mordów ze sztuk największego dramaturga Anglii. Jest wycinanie funta serca z Kupca Weneckiego (tutaj zwyciężył czarny humor Price'a, który sam poprawił Szekspira, w Kupcu bowiem do tej sceny nie dochodzi!), topienie w beczce wina (Ryszard III), zaserwowanie psów grubasowi (Tytus Andronikus), przyczepienie ciała do rospędzonego powozu (Troilus i Kresyda) i inne, co składać ma się na 7 grzechów głównych. A wszystko to okraszane deklamowanym Szekspirem.

Inne teksty tego autora: