Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Bardzo Fantastyczna Planeta

Napisane przez: Subterranean , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2012-10-20
„Dzika Planeta” to film z dość zamierzchłych lat, za którym stoją dwaj znamienici artyści – Rene Laloux, uznany twórca animowanych filmów science fiction, którego twórczość Polakom nie jest za dobrze znana i Roland Topor – aktor, rysownik, pisarz, neosurrealista - a nade wszystko wariat nie z tej planety.

Panowie na warsztat wzięli książkę niejakiego Stefana Wula, „Oms en serie”, której nie znam i znać przyznam szczerze nie zamierzam. Myślicie, że to dla tego, że film nie jest dobry? Wręcz przeciwnie – jest aż tak dobry, że najzwyczajniej w świecie i tak uznałbym materiał wyjściowy za dużo gorszy. Serio.

Animacja którą postanowiłem dla was przybliżyć, ma dla mnie mistyczno-magiczny wymiar. To nie tylko najlepszy film rysowany kreską, osobiście uznaję go za jedno z największych osiągnięć kinematografii. Nie wiem prawdę mówiąc co mógłbym mu zarzucić, więc… Niniejszy tekst to seria ochów, achów i rozpływania się w zachwycie jak pączek w maśle.

Sorry, po prostu musiałem.

W KRAINIE OMÓW I… INNYCH STWORÓW

Historia jest niezła, choć nienależny do szczególnie wybitnych.

Na pewnej planecie istnieją sobie dwie inteligentne rasy – mikroskopijni Omowie (znajacy francuski pewnie już domyślają się kim oni są… homme… hmm ? ) oraz gigantyczni, niebiescy Draagowie. Obie frakcje są sobie nieprzyjaźnie nastawione, z tym ze o wojnie nie może być słowa, jeśli stechnicyzowani olbrzymi traktują maluczkich jak bezrozumne szkodniki – tępiąc ich, bądź zabawiając się nimi.

Pewnego dnia, jedna z niebieskich gigantek wykazuje jednak krztynę rozumu. Porywa młodego Oma i postanawia go wychowywać jako swoje zwierzątko. Ten, obywa się w środowisku Draagów, dowiaduje się wiele z maszyny do nauki, aby w końcu wraz z owym mechanicznym nauczycielem nawiać i wybrać się na odyseję po tajemniczej, dzikiej planecie.

Na swej drodze spotyka w końcu innych Omów, pomieszkujących w czymś w rodzaju parku Draagów. Dzięki swej wiedzy, szybko pchnie się w górę ich społecznej hierarchii i obejmuje dowództwo. Nadchodzi czas by zaatakować okrutnych olbrzymów i wydostać plemię malutkich ludzików z odwiecznej opresji.

Fabuła jest dobra, ale nie lśni przykładem oryginalności – wszystko to już było. Czuć tu pokaźne inspiracje „Diuną” Herberta, czy „Odyseją marsjańską” Weinbauma. No, jak zgapiać to od najlepszych, co nie ?

MISTYKA

Tym co wynosi ten film na wysoką pozycję nie jest jednak fabuła. To jest Klimat. Tak jest. Przez bardzo duże K.

Oniryczna, niepokojąca muzyka, szalone przyprószone kolory rdzy i czerwonego piasku, tajemnicze niebieskie postacie z innego świata i masa przemaszkaroniastych bestii włóczących się po bezkresnych pustkowiach. Szperacze rzucające tajemnicze punkty swetlne w fabryce zapomnianych technologii i mistyczne chwile współdzielone przez plemię Omów. Oraz ten niezwykły odrealniony świat, w którym zamknięto przebogatą rzeczywistość „Dzikiej planety”. Ten film natrafił na najbardziej czułą strunę mojej duszy i szarpnął nią z całych sił.

Nie umiem do końca zdefiniować tego co czuję. Ale pamiętam sceny w „Diunie” w których opisywane było skraplanie się wody w tajemnych zbiornikach Fremenów w najgłębszych ich jaskiniach, oraz łatwo mi przypomnieć sobie wizytę w Zapomnianej Stolicy w Final Fantasy 7. To właśnie takie uczucie. Moment obcowanie z czymś wielkim, prastarym i odkrywanym wciąż na nowo – niepoznawalnym, nieujarzmionym.

„Dzika…” to praktycznie w całości taki moment. Bardzo długa chwila, w której wszystko zamiera, robi się gęste. Nieprzeniknione i tajemnicze. Ten film pozwala poczuć się naprawdę nadrealnie.

Wykroczyć poza narzucone granice.

TOPORNY HUMOR

Całości doprawia typowy dla Rolanda humor, który nie każdemu może posmakować. Jeśli nie bawi was gniecenie małych ludzików pięścią, szaleńcze chichoty wąsatych roślin, bądź posagi kopulujące w kosmiczno-księżycowym tańcu – nie włączajcie tego filmu. Tu mamy ochydę i surrealizm w najwyższej formie.

Topor mógł sobie pofolgować. Nie ograniczał go budżet i kartonowy świat, jak Alejandro Jodorowskiego. Czuć tu echa pomysłu na „Diunę” tego znamienitego wariata. Cieszy że w przeciwieństwie do Jodo, autorowi „ Czterech róż.. „ sztuka nakręcenia kina marzeń się udała.

Jak wspomniałem dla wielu to chore poczucie humoru może być problemem, podobnie jak ponadpyschodeliczna otoczka, wynikłą ze starcia dwóch odpowiedzialnych za film wizjonerów. To jest film który naprawdę może odsiać pozerstwo od prawdziwych fanów fantastyki bez granic. Bawiąc się w banały: on uwalnia wyobraźnię z kajdan mózgu.

Ja naprawdę nie kłamię !

FRENCH TOUCH

Francuszczyzna na kilometr.

Jakoś już tak jest że jak ludzie z krajów frankofońskich biorą coś do ręki, to robią z tym cuda wyrwane z zupełnie innej planety. Jakby nie próbowali wychodzi im zawsze taka charakterystyczna mieszanka – ten nieuchwytny styl dostępny tylko członkom żabojadzkich rodów.

Udało się to z „Valerianem” i „Yansem” w komiksie. Udało się Ancelowi z Raymanem i „Beyond Good & Evil” na polu gier komputerowych. Gorzej z tym w filmie aktorskim – zarówno Luc Besson jak i Christopher Gans nieudolnie próbują wykorzystać „francuski dotyk” i jedyne co im się udaje, to odstraszanie mnie od ekranu. Za to w animacji… sporo tego, ale duet Laloux+Topor to perła w koronie.

Obeznani z francuskim poczuciem popestetyki poczują się tu jak w domu. Mamy tu magiczne kolory, wariackie wydarzenia i ten niesamowity posmak przygody z zupełnie innego świata. Ten film sprawia, że czuję się jak kompletny synestetyk. Dźwięki zdają się smakować, a obrazy wywoływac mrowienie pod palcami.

Nikt nie robi tego tak jak oni. Cholerni Francuzi !

ŁYKAĆ W CIEMNO

Tak, to właśnie zapomniany klasyk. Psychodeliczna perła, która trąca metafizyczne struny duszy i każe płakać i śmiać się jednocześnie. Nad tą historią unosi się kosmiczny klimat, jakiego nie dało się wyczarować bez udziału dwóch wielkich osobowości : Laloux i Topora. I ten kawałek wielkiego animowanego kina jest nimi przesiąknięty !

Zażyjcie więc co tylko macie pod ręką i ruszajcie w podróż ku dzikiej planecie !

Inne teksty tego autora: